
"... Mam jedno małe pytanie - jestem w trakcie specjalizacji
z chorób wewnętrznych. Interna to specjalizacja generalnie niezabiegowa,
ale od czasu do czasu trzeba wykonać jakąś punkcję >np. szpiku kostnego<
lub trepanobiopsję. Nie są to wprawdzie operacje, ale jednak są to zabiegi.
Nie wiem więc co zrobić - jestem zabiegowcem czy nie jestem ..... Ubezpieczyć
sie od odpowiedzialności cywilnej jako lekarz zabiegowy czy jako lekarz
niezabiegowy ???..."
I w ten oto sposób na naszej liście rozpoczęła się dyskusja na temat ubezpieczeń lekarzy od odpowiedzialności cywilnej związanej z wykonywanym przez nich zawodem. Pojawiły się głosy z różnych stron świata. A że były bardzo ciekawe, chciałbym niektóre z nich Państwu zaprezentować.
"... Po ostatnich wypowiedziach pozwolę sobie szerzej poruszyć temat,
który kolegom z Kraju może nie być znany, a mianowicie ubezpieczenie OC
lekarza. Problem ten będzie ważny w momencie, kiedy niektórzy lekarze przestaną
być pracownikami >uspołecznionych zakładów pracy< i albo założą własne
>przedsiębiorstwa< albo zrzeszą się w spółki prawa cywilnego. W tym
momencie bowiem przestaje obowiązywać zasada, że za błędy lekarza odpowiada
SP ZOZ (szpital, przychodnia, ośrodek itp.). Lekarz będzie sam odpowiadał
za błędy (prawdziwe) i skargi (najczęściej urojone) swoich pacjentów.
W Kanadzie lekarz jest w szpitalu 'independent contractor' i nie
dostanie przywilejów szpitalnych bez dowodu okazania ubezpieczenia OC.
Boję się, że to samo będzie i w Polsce. Zawsze lekarz był dobrym celem
dla żądnych pieniędzy adwokatów Teraz stanie się jeszcze lepszym. Bo jakie
są możliwości obrony w pojedynkę? Niewielkie - trzeba opłacić dobrego adwokata
(czasem i dwóch), poszukać biegłych... A tymczasem co 20 lekarz
w Kanadzie (w Teksasie również) ma co roku szansę znaleźć się w sądzie.
I gdyby nie CMPA to by było krucho...".
Dalej następuje bardzo interesujące przedstawienie rozwiązania tego naszego lekarskiego problemu przez naszych Kolegów w Kanadzie:
"... Jeżeli ktoś nie wie co to jest CMPA, to wyjaśniam - CMPA (Canadian
Medical Protective Association) jest to spółka utworzona i kierowana przez
lekarzy. Każdy kto opłaca składki staje się członkiem CMPA i ma możliwość
wybierania władz spółki. Władze (wybierane) to sami lekarze. Z kolei oni
zatrudniają zawodowych specjalistów od ubezpieczeń i prawa. Ale powtarzam,
na czele każdej komórki CMPA stoi lekarz. Wiec lekarze nadzorują to >stowarzyszenie<
całkowicie. Struktura ta działa od kilkudziesięciu lat. Dorobiła się majątku
ponad miliarda dolarów - dobrze zresztą zainwestowanych. Co roku CMPA wygrywa
ponad 90 % spraw. W pozostałych przypadkach CMPA stara się zawrzeć ze skarżącym
układ przed procesem (robi tak dla uniknięcia kosztów procesu, gdy sprawa
jest oczywista - 4 % spraw), tak że niewiele (o ile pamiętam około 2 %)
spraw przegrywa i płaci odszkodowania. W Kanadzie CMPA (Canadian Medical
Protective Association) ubezpiecza w zależności od tego co się robi. A
wiec internista niezabiegowy płaci - powiedzmy - $2,000 (dwa tysiące $)
rocznie, położnik $30,000 (trzydziesci tysiecy $), ortopeda $35,000 neurochirurg
około $40,000, kardiochirurg podobnie. Sumy przeze mnie wymienione nie
musza być ściśle co do dolara.(...)
Ciekawe jest, że CMPA zapewnia obronę również wtedy, gdy ktoś ma
kłopoty z College (to tutejsza Izba Lekarska), a także ze szpitalem (własnym).
W tych przypadkach CMPA pokrywa koszty adwokata, biegłych itp. Jeżeli
więc cokolwiek powinno być PILNIE zrobione przez środowisko lekarskie w
Polsce to jest to właśnie utworzenie odpowiednika CMPA. Bo towarzystwa
ubezpieczeniowe nastawione są na zysk. Ubezpieczą, ale będą się starały
ograniczyć własna odpowiedzialność do minimum. Tylko kompletna władza nad
towarzystwem ubezpieczeniowym przez ubezpieczonych lekarzy daje im pewność,
że towarzystwo będzie służyc im, a nie komukolwiek innemu. W pojedynkę
polski lekarz pracujący na kontrakcie Kasy Chorych nie ma szans na obronę.
Jako środowisko POLSCY LEKARZE mają taką szansę. Ale, moim zdaniem, nie
ma co liczyć na współdziałanie w tej sprawie Izb Lekarskich...".
I drugi list, tym razem z Niemiec:
"... Poruszyłeś ważny temat. Podoba mi sie kanadyjski system CMPA.
Mam jednak inne obawy niż Ty - >efektywność< i >siła< takiego systemu
w Polsce będzie zależna od liczby członków godzących się płacić składki.
Musi istnieć również jakiś kapitał startowy, zarządzanie stroną finansową,
a więc lokaty, inwestycje, udziały itd. Z konieczności będą one musiały
być powierzone odpowiednim ekspertom (t.zn. firmom). Część kolegów może
powiedzieć, że nie chce, bo powstaje monopolistyczna organizacja, a niektórzy
mogą też podważać zgodność z konstytucją (bo niby dlaczego ja mam płacić
za innych, kiedy ja nie robie błędów i ze wszystkimi wygram - niestety
są też tak nierozsądnie myślący ).
Nie widzę większego problemu dla lekarzy pracujacych w szpitalach.
Obojętnie czy jest to zakład uspołeczniony, prywatny, czy też należący
do jakiejś spółki - lekarz zatrudniony na tzw. etacie lub też zatrudniony
na kontrakcie (stałym, czasowym, czy też na wykonywanie jakichś czynności
lub wybranych zabiegów) powinien być ubezpieczony od OC przez pracodawcę.
Pracodawca zawiera przez maklera ubezpieczeniowego kontrakt zbiorowy z
Towarzystwem Ubezpieczeniowym obejmujacy wszystkich pracowników placówki.
Towarzystwo Ubezpieczeniowe wybiera swoich adwokatów w zależności od sprawy.
Skarga jest zglaszana przez adwokata powoda do szpitala albo do pozwanego.
Szpital zglasza to Towarzystwu Ubezpieczeniowemu na ogół po uzyskaniu pisemnego
wyjaśnienia ze strony pozwanego lub obwinianego. Reszta odbywa się między
adwokatami Towarzystwa i strony obwiniającej. Taki jest system w Niemczech
- korzystny dla osob zatrudnionych w Szpitalach.
Co innego jesli chodzi o lekarzy pracujacych samodzielnie. Ubezpieczają
się oni od OC w Towarzystwach Ubezpieczeniowych sami. W Niemczech wśród
lekarzy najbardziej popularne i wyspecjalizowane na sprawy lekarskie są
Winterthur i Vereinigte Versicherung (dość drogie, ale dobre). Poza tym
można się ubezpieczyć korzystnie za względnie małą składkę przez zawodowe
Towarzystwa Lekarskie (np. Towarzystwo Chirurgów Niemieckich, Towarzystwo
Internistów Niemieckich lub jakiejś innej specjalności). Towarzystwa te
zawarły również umowy dla swoich członków, którzy oczywiście musza płacić
składki, ale taryfa ubezpieczenia jest korzystniejsza niż w przypadku,
kiedy ktoś ubezpiecza się indywidualnie. Przy obecnym poziomie orzekanych
odszkodowań przez sądy suma ubezpieczeniowa w Niemczech na którą się przeciętnie
ubezpieczają np. chirurdzy wynosi 2.000.000 DM. Można ubezpieczyć się wyżej
lub niżej, bo jest oczywiście katastrofą jeśli się jest >niedoubezpieczonym<.
W chwili obecnej wpływa w Niemczech do towarzystw ubezpieczeniowych
ok. 10.000 roszczeń rocznie. Większość z nich, tak jak w Kanadzie, jest
nieuzasadniona (powyżej 60%). Przeciętne koszty odszkodowania na przypadek
wzrosły najostrzej u internistów - na 50.000 DM (dwunastokrotnie w ciągu
15 lat!). W medycynie ogólnej na 30.000 DM. Najdrożsi dla towarzystw ubezpieczeniowych
są ginekolodzy - przeciętne odszkodowanie za przypadek - 80.000 DM , u
pediatrow - 70.000 DM. Dochodzi oczywiście do procesów sądowych, ale w
90% przypadków dochodzi do ugody przedsądowej. Sądy w Niemczech postawiły
bardzo wysokie poprzeczki dla lekarzy. Coraz trudniejsze jest powoływanie
się na przedawnienie, a szczególnie bolesne są sprawy braku dokumentacji
lekarskiej. Lekarz jest w niekorzystnej sytuacji udowodnienia, że powód
nie ma racji. Lekarz jest odpowiedzialny tylko wtedy, gdy pacjent udowodni,
iż przez błąd lekarski został poszkodowany.
W Niemczech istnieje zwyczaj, że ordynator dostaje od szpitala prawo
do leczenia pacjentów prywatnych w szpitalu. Tylko wyjątkowo ta czynność
jest ubezpieczana przez pracodawcę. Jeśeli zaskarży mnie pacjent prywatny
- muszę mieć na to osobne ubezpieczenie. Szpitala to nic nie obchodzi.
Zwracam też uwagę na tzw. Schlichtugstellen przy Izbach Lekarskich.
W Niemczech działa to dobrze i osłania sądy przed niepotrzebnymi sprawami.
O tym, że te komisje ekspertów działają dobrze i że podejrzenia w kierunku
>kruk krukowi oka nie wykole< nie są uzasadnione świadczy fakt , iż
tylko 0,65 % spośród wszystkich przypadków, które trafiły do sądu, opinia
sądu różniła się od poprzednio wyrażonej opinii ekspertów.
Niestety w Polsce nie ma fachowców od ubezpieczeń medycznych w Towarzystwach
Ubezpieczeniowych (np. w PZU). O ile mi wiadomo rynek ubezpieczeniowy w
Polsce ma być wolny. Podejrzewam, że będzie on domeną zagranicznych ubezpieczeń,
które to ryzyko moga z większą łatwością strawić. W Niemczech zawiera się
na ogół również ubezpieczenie cywilne od innych rzeczy (włącznie ze szkodami
wyrządzonymi przez kota, które jako >package< obejmuje również opłaty
adwokackie. Niemcy są jednym z nielicznych krajów, gdzie w sprawach cywilnych
obowiązuje adwokatów taryfa. Porada adwokacka w sprawie karnej i oczywiście
prowadzenie sprawy karnej może natomiast kosztować bajońskie sumy. Do spraw
karnych przeciwko lekarzom dochodzi jednakże niezmiernie rzadko. W takich
sprawach wkracza prokuratura, poniewaz niestety lekarz traktowany
jest ze strony prawnej tak samo jak 'bandyta', który pokaleczył człowieka
nożem na ulicy i spowodował uszkodzenie ciała. Sprawy te są w większości
umarzane ze wzgledu na nikłą szkodliwość społeczną czynu. W każdym razie
przepracowanie lekarzy, zmniejszanie ilości personelu z jednej strony jak
i wzrastajace wymagania pacjentów z drugiej będą również w Polsce prowadzić
do zwiększenia liczby skarg. Orzecznictwo w tych sprawach jest w Polsce
jeszcze w powijakach. Im więcej będzie wspólnych spotkań miedzy prawnikami
a lekarzami (jak np. w ostatnim okresie we Wrocławiu) tym lepiej. To nie
jest sprawa medyków sadowych! Potrzebna jest stała wymiana poglądów
między sędziami, adwokatami i lekarzami. Mówimy innymi językami, ogólna
znajomość zasad prawnych u lekarzy jest na ogół niewielka. Nie zapominajmy
jednak, że nieznajomość prawa nie chroni przed odpowiedzialnością....".
I jeszcze głos z Polski:
"... Poruszony temat, to temat bardzo ważny dla nas - lekarzy praktykujących
w Polsce wyłącznie prywatnie. Niestety, poza stomatologami jest nas bardzo
mało, przez co zrzeszanie sie jest bardzo trudne. Dla przykładu: miałem
zjazd swego rocznika przed kilkoma miesiacami. I teraz, podobnie jak przed
5 laty, jestem jedynym lekarzem, który pracuje tylko prywatnie. Tu gdzie
jestem sytuacja nie przedstawia się wcale lepiej. W mej specjalności -
psychiatrii - gdzie znam prawie wszystkich, jest chyba tylko jeszcze jeden
kolega pracujący na podobnych warunkach.
Społeczeństwo jest za biedne aby utrzymać na godziwym poziomie wielu
lekarzy prywatnie pracujących, nie licząc tych z podstawowych specjalności.
Może dopiero po reformie w następnych latach będzie to możliwe. Na Izby
nie można liczyć, bo te zajęte są swymi sprawami i nie będą na pewno stawać
w obronie prywatnych (w domyśle 'nadzianych') lekarzy. Jest tam radca prawny,
ale proszę spróbować skorzystać z jego pomocy!
Na razie wykupuję co rok ubezpieczenie dla lekarzy w PZU, ale jest
ono niedoskonałe. Nowe projekty tego ubezpieczenia zakładają, że każdy
z nas jest krezusem i mimo, że mam zarejestrowanych u siebie 4300 pacjentów
to nie byłoby mnie stać na opłacenie tych z sufitu wymyślonych składek.
Na szczęście nie jestem zabiegowcem, wiec ryzyko w mej specjalności mniejsze.
Mam jednak nadzieję, że sprawa ta ureguluje się w przyszłości, ale to jeszcze
kwestia lat. Na razie musimy przetrwac potyczki z >CHORYMI KASAMI< ...".
Te wypowiedzi, chociaż zmuszają nas do zastanowienia się co dalej z naszymi ubezpieczeniami, są nie tylko wyczerpujące, ale i wystarczająco jasne. Nie będę więc ich komentował. Pozostaje mi jedynie wyjaśnić jaką odpowiedź daliśmy naszemu Koledze na pytanie czy ma się ubezpieczyć jako zabiegowiec, czy jako internista:
"... Instytucja ubezpieczająca powinna poradzić panu Koledze, a nie
inaczej i nie kto inny. Myślę iż warto ten sam list-zapytanie skierować
do RÓŻNYCH ubezpieczalni. Dla zabiegowców stawka jest wyższa, wiec ubezpieczalnie
będą zainteresowane takim interpretowaniem przepisów, aby jak największą
ściągnąć składkę. Jej wysokość może być jednak różna w różnych ubezpieczalniach.
Stąd ważne jest pisemne zdefiniowanie ZAKRESU ubezpieczenia - bo tylko
wtedy można dokonać porównań pomiędzy różnymi ubezpieczalniami...".
październik 98
opracował: lek. med. Grzegorz Kurdziel
Copyright(C): Lista dyskusyjna polskich i polonijnych lekarzy LEKARZE
Most recent revision Thursday , October 15,1998