Czarna czy biała?


Opublikowanie "Czarnej księgi marnotrawstwa w ochronie zdrowia" zwanej w skrócie "Raportem Balcerowicza" (http://www.jarecki.ikki.com.pl/balcer/sluzba.htm) odbiło się dość szerokim echem w środowiskach medycznych. Jedni uważają, że to "gniot" będący jedynie narzędziem rozgrywek politycznych w rządzie, inni w pełni popierają twierdzenia tam zawarte ciesząc się, że w końcu ktoś powiedział prawdę o polskiej służbie zdrowia.
Dyskusja na temat "czarnej księgi" nie ominęła także listy LEKARZE. Także i wśród nas zdania były podzielone. Najwięcej kontrowersji wzbudziły podane w "raporcie" dane liczbowe. Według naszej, lekarskiej, oceny odbiegają one nieco od rzeczywistości:

"... Dowiadujemy się, że 65% kosztów placówek służby zdrowia to koszty osobowe, a same koszty personelu lekarskiego stanowia około 15%. Są to niby wartości porównywalne z wysokością udziału procentowego płac w krajach OECD. Porownałem więc swoj PIT za 12-miesieczną pracę w 1997 roku w szpitalu o randze Instytutu z analogicznym PIT-em w wersji holenderskiej za pracę w roku 1996. Rożnica - blisko 1000%. Czyżby ten mały kraj miał tak wysoki PKB? ...".

"... Autor ma pretensje do lekarzy wypisujacych recepty na leki, które rodziny wykupują w aptekach i przynoszą do szpitali w celu kontynuacji hospitalizacji. W wiekszości krajów, w ktorych jest sensowny system ubezpieczeń, chorzy nie płacą za leki lub też ta opłata nie stanowi dla nich istotnego obciążenia. U nas zasady odplatności ulegają ciagłym zmianom. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że piszący świadomie udaje, iż nie wie o co chodzi ...".

"... tzw. raport Balcerowicza pomija kwestię zatrudnienia w lecznictwie otwartym, gdzie nadal są znaczne braki dobrze wykształconych lekarzy. Fakt, że etaty w lecznictwie otwartym są zajęte, niczego nie zmienia. Etatów jest zbyt mało (...). Jeżeli okulista musi przyjąć 40-50 chorych w ciagu 6 godzin i daje się mu za przykład radiologów, którzy w tym samym czasie opisuja 80 rtg to coś tu jest nie tak ...".

W pozostałych kwestiach nasze wypowiedzi były jednak zgodne z tezami zawartymi w "raporcie":

"... Jednakże trudno nie zgodzić się z oceną Balcerowicza, że wiekszość (NIE WSZYSTKIE) gabinetów prywatnych istnieje w kontekście układów i stanowią rodzaj >szybszej ścieżki<. Przyczyn jest wiele - te normalne sprowadzają się do tego, że medycyna musi kosztować, a na to w biednej Polsce rzadko kogo stać ...".

"... w moich stronach wyraźnie widać, że stwierdzenia Balcerowicza nie odbiegają daleko od prawdy (...). Niski stopień 'obłożenia' łóżek szpitalnych wynika zarówno z oczywistego bałaganu jak i idiotycznych zasad rozliczania oddzialow szpitalnych. Tzw. 'lekoosobołóżkodzień' - to kwota złotówek przeznaczona na jednego pacjenta leczonego w oddziale w ciagu jednego dnia. Jeżeli do kliniki traumatologicznej trafia delikwent po ciężkim urazie to koszt jego leczenia kilkusetkrotnie przekracza kwotę na to przeznaczoną. Co robi wtedy kierownik tego interesu??? Nakazuje trzymać w klinice (z rozpoznaniem - commotio cerebri) pijaczka, który dostał w knajpie po pysku i nic z tego nie pamieta, bo tak był 'nawalony'. Pijaczka trzyma sie do trzech tygodni, obserwuje, daje jeść, ale nie daje się mu leków (...). Jeden taki pijaczek pozwala na sfinansowanie cześci leczenia naprawdę chorych ludzi ...".

"... Nie wydaje mi się, że istnieją jakiekolwiek powody do twierdzenia, iż dane te i ocena nie są prawdziwe. Jedynie różniłbym się nieco w ocenie rozwoju sytuacji na rynku farmaceutyków i zachwytu nad 'tanimi generykami z WNP'. Natomiast poza tym obraz zdaje sie zupełnie prawdziwy i bardzo dobrze, że ktoś to wreszcie otwarcie sformułował...".

"... raport jest niestety prawdziwy. Może trochę 'przegięty' w kwestii wydajności pracy lekarzy lecznictwa zamknietego - ale tylko troche. Jednak pominięcie całego pionu lecznictwa otwartego i manipulacje liczbami wskazuja na to, że celowo jest on 'podmalowany na czarno'. Ponieważ nic nie dzieje sie bez przyczny i trudno jest mi uwierzyć, że p.Balcerowicz dopiero teraz 'przejrzał', zadaję sobie pytanie jaki jest cel tej publikacji? Czy są to jedynie rozgrywki frakcyjne w rzadzie, czy może jest to próba stworzenia alibi dla przewidywanego krachu projektowanej reformy ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych...".

My też zadaliśmy sobie takie pytanie. I aby obiektywnie ustosunkować się do zawartych w "raporcie" stwierdzeń postanowiliśmy przeprowadzić małą ankietę na naszej liście. A oto jej wyniki:

1/ Czy w Polsce jest za dużo lekarzy? - tak
2/ Czy w Polsce kształci się obecnie zbyt wielu lekarzy? - tak
3/ Czy należy zwiekszać część PKB przeznaczaną na tzw "ochronę zdrowia"? - tak
4/ Dla jakiej cześci praktyk prywatnych dzialalność gospodarcza jest "bocznym wejściem" do możliwości "panstwowej służby zdrowia"? - około 60%
5/ Jaką część zatrudnionych w służbie zdrowia należałoby zwolnić? - około 20% personelu fachowego i 60% administracji
6/ Jaka część "zielonych recept" wystawiana jest w sytuacjach, gdzie nie ma konieczności stosowania leku bądź osobom, które mogłyby go sobie normalnie kupić? - około 25%.

Podsumowując można więc przyznać, że w naszej ocenie "raport Balcerowicza" podaje prawdę. Ale trzeba też równocześnie stwierdzić, że ta prawda nie dotyczy lekarzy lecz obnaża nieudolność urzednikow, decydentow i "menadżerów" całej naszej polskiej służby zdrowia. Z tego też pewnie powodu nasza ocena "raportu Balcerowicza" różni się nieco od ich oceny. Tak więc dla "nich" jest to księga czarna, dla nas natomiast biała. Bo, jak napisał jeden z lekarzy:

"... Obserwuję działania kilku kolegów niedawno radykalnych w wypowiedziach, dzisiaj z okna ministerialnego widok jakiś inny i wypowiedzi jakby nie takie jak poprzednio ...".

Czyżby więc na nowo wracało stare ???!

Tyle na temat smutnej "Czarnej księgi marnotrawstwa służby zdrowia". A teraz zmieńmy może nastrój. Czerwiec, lipiec i sierpień to okres letniej kanikuły. Nic więc dziwnego, że i na naszej liście pojawiły się "postingi" z urlopowymi wrażeniami. Pozwole sobie zacytować jeden z nich:

"...Naszą trasę odbyliśmy jadąc przeciętne ponad 500 km dziennie. Spanie w namiocie, a przy gorszej pogodzie - w motelu. Ceny umiarkowane - wydaliśmy łacznie $300 na wszystkie noclegi. Spotkaliśmy: dwa niedzwiedzie grizzli, muflonow chyba z 20 oraz 6 łosi, 3 lisy i ani jednego wilka. Nieograniczony kontakt z przyrodą, obecność wysokich gór wokół nas i romantyzm szlaków poszukiwaczy złota w Klondike trudno jest odzwierciedlić słowami. W czerwcu na dalekiej północy - jak wiadomo - słońce tak naprawdę wcale nie zachodzi. Stąd 'białe noce' i niezatarte wrażenie w naszej pamięci...".

A że mamy dopiero połowę wakacji życzę kolegom podobnych urlopowych przeżyć z niezapomnianych urlopowych wojaży. I oczywiście wspaniałych wrażeń.
Jak nie w tym roku, to może w następnym - po reformie!!!
 

sierpień 98

Lista dyskusyjna LEKARZE

opracował: lek. med. Grzegorz Kurdziel


Copyright(C): Lista dyskusyjna polskich i polonijnych lekarzy LEKARZE
Most recent revision Thursday, August 15,1998