Niewolnicy


Maj na liście dyskusyjnej LEKARZE rozpoczął się wspomieniami. Przypominaliśmy sobie jak to kiedyś obowiązkowo go "świętowaliśmy" i porównywaliśmy go z obecnymi czasami. Oj, zmieniło się, zmieniło. I to dużo. A tak przy okazji - czy wiecie, że  "...w USA obchodzi się Dzień Pracy (Labor Day) w pierwszy poniedziałek września. Jest to tzw. 'long weekend', bo razem z sobotą są trzy dni wolne od pracy...". Całkiem nieźle im w tych Stanach. Bo czy ktoś z nas nie lubi długich weekendów?!!!

Były też poważniejsze tematy. Jeden z nich dotyczył projektu (skierowanego już do Sejmu RP) ułatwień w otrzymaniu zezwolenia na posiadanie broni palnej, w myśl ktorego jednym z decydujących elementów w tej kwestii ma być opinia lekarza - psychiatry o stanie zdrowia przyszłego posiadacza broni. Nasi koledzy z innych krajow podzielili się z nami swoimi doświadczeniami w tej sprawie. Dyskusja, jak zwykle, była ożywiona. Chwilami nawet humorystyczna. Bo czy nasi lekarze są przygotowani do takich decyzji? Czy można przewidzieć, komu takie zezwolenie wydać, a komu nie? I czy w ogóle jest sens dążyć do tego, aby każdy mógł mieć broń palną? Zastanówmy się nad tym. Słusznie bowiem zauważył jeden z kolegów, że

"... im więcej broni palnej, tym większe prawdopodobieństwo stania się jej ofiarą. A ofiarami są zarówno ci, których dosięgła kula, jak i osoby pociągające za spust i ich bliscy ...".

Ciekawa była też dyskusja o samochodach. Dowiedzieliśmy się, kto jakim samochodem jeździ. Jakie ma z nim problemy. Co robi, aby go uruchomić na 30 stopniowym mrozie i jak o niego dba, aby przy tym mrozie zamki nie zamarzały. Dla nas, lekarzy z Polski, zaskoczeniem była także informacja, że tam, na zachodzie firmy samochodowe o lekarzy dbają. Ba, kokietują i zabiegają o niech przesyłając im prospekty, katalogi, cenniki. Tam lekarz jest doskonałym klientem. Proponują mu więc:

"... Volvo S70 za 25.000 $; Mercedes C-class - 27.000 $; Infiniti I30 - 30.000 $; Oldsmomobile Aurora z silnikiem 250 KM - cena 34.000$(...). To dla tych slabiej zarabiajacych. Dla lepiej zarabiających doktorów zapowiadane sa: 1999 Mercedes-Benz C43 ( okolo 54.000 $); Jaguar XJR z silnikiem 370 KM (ceny nie podaję celowo) ..."

Nieźle, prawda. Ciekawe, czemu do nas nic nie przysyłają. To tyle, jeśli chodzi o samochody. Przejdźmy lepiej do medycyny. Oczywiście, jak zwykle, były ciekawe przypadki (rozwarstwiający tętniak aorty u kilkuletniego dziecka, prośba o pomoc w przetłumaczeniu niemieckojezycznego opisu badania TK, wyjaśnienia zagranicznych skrótow medycznych. Najwiecej jednak emocji, zwłaszcza wśrod kolegów z Polski, wzbudził temat prywatnej służby zdrowia. My, polscy lekarze, stale niedoceniani przez społeczeństwo i źle opłacani przez rząd szukamy możliwości rzetelnej i uczciwej zapłaty za swoją pracę. Dlatego problem prywatnej służby zdrowia jest nam tak bliski. Z zaciekawieniem wiec przeczytaliśmy:

"...u nas w Anglii i sadzę, że też gdzie indziej w Europie, finansowe zobowiązania na drodze Pacjent - lekarz odbywaja się bezgotówkowo - tzn. pacjent płaci czekiem. Lekarz taki czek musi skasować w swoim banku. Jeśeli na odwrotnej stronie czeku nie ma napisu z podpisem wystawjającego 'prezent z X powodu', to taki czek MUSI być zgłoszony w rocznym zestawieniu podatkowym. Wydział podatkowy ma prawo wglądu do prywatnego konta bankowego jeśeli zachodzi podejrzenie oszustwa podatkowego, które w Anglii jest bardzo surowo karane.
Jeżeli natomiast pacjent jest ubezpieczony prywatnie i miał wykonany zabieg to lekarz wystawia rachunek instytucji ubezpieczeniowej. Jeżeli ta instytucja ma wątpliwości co do wysokości rachunku - to ma wgląd w historię choroby i sprawdzenie co było zrobione. Lekarz nie może napisać czegoś więcej w historii choroby niż to na co uzyskał zgodę pacjenta. Zauważenie takiej niezgodności między rachunkiem a danymi z historii choroby z reguły kończy się sprawą zawodową w General Medical Council, a wszystkie instytucje ubezpieczeniowe skreślają takiego lekarza ze swojej listy - co praktycznie kończy jego prywatną praktykę. Instytucje ubezpieczeniowe mają bowiem swoje cenniki i listy lekarzy których akceptują. Tak to wygląda u nas...".

A nasza koleżanka tak uzupełniła tą wypowiedź:

"... Myślę, że niekoniecznie trzeba aż tak zabiegać o prywatną służbę zdrowia. Ta druga miałaby być niby państwowa? Czyli niczyja? Kto będzie płacił na państwową służbę zdrowia? Podatnicy?!!! Koszty leczenia są bardzo drogie i ciągle wzrastają. Niewielu jest ludzi, którzy mogą w gotówce zapłacić za leczenie. Dlatego wymyślono ubezpieczenia. Dlatego płaci się co miesiąc określoną składkę, żeby ubezpieczenie czy tzw. kasa chorych przejęła koszty leczenia. W tym momencie wszystko staje się prywatne. Pacjenci maja umowy z kasami chorych, które to umowy określają standard badań czy świadczeń i usług, które będą przez kasę przejmowane. Kasy maja umowy z lekarzami lub szpitalami, których szefowie muszą się głowić jak ściągnać od kas jeszcze więcej pieniędzy. W tym ukladzie PAŃSTWO jest regulatorem prawa. Ewentualnie ktoś (urzad pracy?, urzad socjalny?) musi przejąć składki za bezrobotnych i bezdomnych, aby i oni mieli zagwarantowane minimum opieki przynajmniej w ostrych przypadkach zachorowań czy wypadkach ..."

Zgodziliśmy się z tymi opiniami. Rozumiemy je. Ale nie rozumiemy dlaczego u nas, w Polsce, od dawna nic się nie zmienia. Dlaczego pomimo prawie 10 już lat 'nowych rządów' nadal tkwimy w przestarzałych strukturach socjalistycznej opieki zdrowotnej, a kolejne wizje polskiej reformy sektora zdrowia są tak mętne. Może rację ma nasz Kolega pisząc:

"... tak naprawdę nikt nie wie, w którą stronę reforma zmierza. Każda ekipa rządząca przedstawia własny projekt reformy; pracuje nad nim; bierze kasę (a jakąe, i to niemałą!!!) za przygotowanie projektów i ... przychodzi następna ekipa, połowę wyrzuca do kosza, nad resztą znowu pracuje i znowu bierze kasę. Ja stawiam tezę, iż każdy chce upolitycznić przyszłe struktury sektora zdrowia, aby było wystarczająco dużo stołeczków dla kolesiów. Oczywiście nie da się tego ominać. Powiązania ze światem polityki byly, są i musza być (kto inaczej będzie decydowal o finansowaniu sektora zdrowia jak nie politycy??!) ..."

Tymczasem właśnie politycy, zapewne aby się wybielić w oczach społeczeństwa, zarzucają nam, że sami sobie jesteśmy winni. Że źle gospodarujemy pieniędzmi, że wypisujemy pacjentom zbyt drogie leki, że jest nas - lekarzy - za dużo, że jesteśmy nieuczciwi i dlatego boimy się reformy. A przecież tak naprawdę to:

"... służba zdrowia wykonuje swoje zadania w ramach aktualnych struktur. Jeśli rząd utrzymuje stare struktury, nie motywuje do zmiany organizacji pracy i zarządzania, to nie można się dziwić iż w służbie zdrowia marnują się pieniądze ...".

Nie można się dziwić, bo niby dlaczego ja, lekarz, mam nie zapisywać pacjentowi potrzebnego mu leku, bo dla Państwa jest to lek zbyt drogi. Dlaczego mam nie zlecać potrzebnego do zdiagnozowania badania, bo jest zbyt kosztowne. Według przepisów to wszystko się pacjentowi należy. Tak ustalili nasi politycy. Dlaczego więc to ja mam być ten 'zły' - który nie daje, a 'oni' - ci dobrzy. Niech każdy odpowiada za swoje czyny.
W każdym normalnym kraju lekarze są szanowani za swoją wiedzę, ofiarność oraz chęć niesienia pomocy. I odpowiednio za to wynagradzani, gdyż wynagrodzenie jest podstawową motywacją do każdej pracy, aby przyniosła ona jak największy zysk (w tym wypadku jak najmniejszą stratę) dla pracodawcy. Wydaje się, że rządzące do tej pory ekipy tego nie rozumieją. Zamiast odpowiedniego wynagrodzenia stawia się nas pod pręgierzem etyki i moralności. Zmusza się nas do pracy pod tym pręgierzem nie oferując w zamian nic. Ani godziwych pensji. Ani społecznego szacunku. Ani nawet prawa do protestu. Mamy siedzieć cicho i pracować, pracować, pracować. Dla ludzi, dla Państwa, dla idei. Czy pamiętacie te czasy? Tak, to czasy komunizmu. Twierdzę, że staliśmy się jedyna grupą zawodową, której odmawia się normalnych warunków pracy w demokratycznym państwie. Jedyną grupą zawodową, która nie ma prawa upomnieć się o swoj byt. Czy wiec to państwo jest naprawdę demokratyczne. Czy aby nie traktuje nas jak niewolników. Tak, niewolników - NIEWOLNIKÓW UCZCIWOSCI i ETYKI.

"... Wiele razy po naszych grzbietach ścieka pot. Nie z powodu wysiłku fizycznego (chociaż i tego nie brakuje), ale umyslowego. O tych przeżyciach nie mówimy chętnie. Rodzinie też nie mówimy (...), bo po co ich martwić. Potem mąż lub małżonka będzie nas pouczać - No widzisz, a Kwiatkowski to zarabia lepiej choć tak się nie wysila (nazwisko oczywiście fikcyjne i nie majace nic wspolnego z rzeczywistoscia) ..."

Tak jak nic wspólnego z europejską rzeczywistością nie ma nasza - lekarska - sytuacja w Polsce.
Na 4 czerwca zapowiadana jest ogólnopolska akcja protestacyjna lekarzy. Czy widziałeś kiedyś w Polsce strajkujacego lekarza? Nie, jeszcze nie widzialeś. Ale ...chyba jednak zobaczysz.

"... To jest naturalne. Tak jak zmiana partii rzadzacej po wielu latach rzadzenia. Coś przeciwnego pozwala oczekiwać, iż będzie lepiej ...".

Bo dla nas chyba nie może już być gorzej.
 

czerwiec 98

Lista dyskusyjna LEKARZE

opracowal: lek. med. Grzegorz Kurdziel


Copyright(C): Lista dyskusyjna polskich i polonijnych lekarzy LEKARZE
Most recent revision Thursday , October 15,1998