Lekarz na statku

Trudna sytuacja na medycznym rynku pracy w Polsce, wyrażająca się coraz większą grupą zwalnianych ze szpitali lekarzy i coraz większymi trudnościami w znalezieniu pracy przez absolwentów Akademii Medycznych, powoduje większe niż poprzednio zainteresowanie fachowych pracowników ochrony zdrowia - a szczególnie lekarzy i pielęgniarek - możliwościami pracy w zawodzie poza granicami kraju. Jedną z takich możliwości jest praca w charakterze kontraktowego lekarza okrętowego na statkach wycieczkowych lub towarowych obcych armatorów. Ilość takich statków zwiększa się gwałtownie w ostatnich latach. Ze względu na coraz większa ilość armatorów oferujących swoje usługi w zakresie wypoczynku na morzu ceny rejsów znacznie spadły i ten rodzaj urlopu stał się obecnie dostępny dla ogromnej rzeszy ludzi, zwłaszcza w USA. W ten sposób powstała spirala - spadek cen tych usług zwiększył zapotrzebowanie na nie, a to zapotrzebowanie wymusza z kolei dalszy rozwój floty wycieczkowej. Aktualnie pływa kilkaset takich statków o rożnym standardzie usług jak i cenach za te usługi, a co roku woduje się kilkanaście nowych, coraz to większych i coraz to bardziej luksusowych jednostek ((np. armator Cunard Line zapowiedział budowę nowego statku o wyporności 145 000 ton; będzie to największy statek tej klasy na świecie). W ten sposób tworzy się coraz większa ilość nowych miejsc pracy - w tym także dla służb medycznych. Dla lekarzy z USA, Kanady, czy też z Europy Zachodniej oferowane na morzu zarobki nie dorównują tym osiąganym w tych krajach na lądzie dlatego praca w charakterze lekarza okrętowego nie jest dla nich zbyt atrakcyjna. Jednak dla lekarzy z Polski jest to oferta godna polecenia.

Jak więc zdobyć pracę na statku wycieczkowym?
Obsadę medyczna na statku wycieczkowym stanowi lekarz (lekarze) i pielęgniarka (pielęgniarki) ­ zależnie od wielkości statku. Podstawowym warunkiem przyjęcia do pracy jest dobra znajomość (w mowie i piśmie) języka angielskiego. Znajomość innych języków jest pożądana, ale już niezbyt niekonieczna. Jeżeli ktoś jednak umie hiszpański, francuski, niemiecki, włoski, rosyjski lub jakiś język skandynawski (właśnie w takiej kolejności) będzie miał dodatkowy atut w zdobyciu pracy. Praca lekarza na statku odpowiada pracy GP (lekarza rodzinnego) i wymaga znajomości podstaw wszystkich gałęzi medycyny łącznie z obsługą aparatury (rentgen, laboratorium itd). Aby być przygotowanym na pojawiające się coraz częściej w prasie zarzuty dotyczące jakości opieki medycznej na statkach (podnoszą je najczęściej prawnicy w USA) armatorzy starają się utrzymać wysoki standard świadczeń medycznych poprzez zapewnienie odpowiedniego wyposażenia szpitali okrętowych, opracowaniu odpowiednich procedur postępowania medycznego (np. współpraca konsultacyjna z klinikami uniwersyteckimi w USA) oraz odpowiedniego szkolenia personelu medycznego na statku. Jednak pomimo tego specjalizacja nie jest wymagana, chociaż ostatnio chętnie widziani są np. anestezjolodzy. Bardziej od specjalizacji pożądane jest posiadanie dodatkowych świadectw o ukończonych szkoleniach medycznych dotyczących przypadków nagłych zachorowań, traumatologii i pomocy doraźnej - jednak i one nie są obligatoryjnie wymagane. Bardzo przydaje się znajomość obsługi komputera - ot choćby do prowadzenia dokumentacji lekarskiej i pisania sprawozdań lub zamówień.
Od początku należy sobie zdawać sprawę z tego, że praca lekarza okrętowego nie jest odpowiednikiem jakiejkolwiek pracy urlopowej. Wręcz przeciwnie - praca ta jest najczęściej bardziej wyczerpująca od tej na lądzie. Należy pamiętać, że na statku znajduje się kilka tysięcy pasażerów i kilkaset osób załogi. Pasażerami są w przeważającej mierze osoby w podeszłym wieku, z wieloma schorzeniami, które nierzadko wymagają szczególnej troski w warunkach morskich. Także jeżeli chodzi o załogę, to statek można przyrównać do dużego zakładu pracującego w ruchu ciągłym i zatrudniającego od 300 do 1500 osób. Lekarz przez cały okres trwającego kilka miesięcy kontraktu pozostaje w stałej gotowości do pracy niezależnie od wyznaczonej ilości godzin przyjęć (od 3 do 8 godzin dziennie ­ zależnie od woli armatora). Zresztą nic dziwnego. Będąc lekarzem okrętowym jesteś przecież często jedynym lekarzem na przestrzeni kilkuset mil. W przypadkach ciężkich zachorowań z zagrożeniem życia rola lekarza na statku sprowadza się do zabezpieczenia podstawowych funkcji życiowych pacjenta, ustabilizowania go i przygotowania do transportu, gdy będzie on możliwy. Czasem dochodzi jeszcze do tego obowiązek eskorty lekarskiej podczas transportu chorego np. przelot helikopterem ze statku do szpitala na lądzie.
Oczywiście, niezależnie od obowiązków medycznych, lekarza obowiązują również wszelkiego typu postanowienia i szkolenia dotyczące bezpieczeństwa żeglugi i pracy na statku. Armatorzy są najczęściej zainteresowani długoterminową współpracą z personelem, który się sprawdził. Polega to na podpisywaniu umowy na kolejne 6 ­ 8 miesięczne kontrakty z 1 ­ 2 miesięcznymi przerwami. Taki układ praktycznie wyklucza możliwość podjęcia jakiejkolwiek innej pracy na ladzie. Moim zdaniem jest to dobre rozwiązanie, chociaż może nie dla wszystkich.  Jednak trzeba pamiętać, że stała praca na lądzie wiąże się z szukaniem nowego armatora za każdym razem, gdy chce się ponownie podjąć pracę na statku.

Przywileje
Podpisany przez lekarza kontrakt na pracę na statku wiąże się często z wieloma przywilejami. Różnią się one u rożnych armatorów, dlatego nie będę tu ich szczegółowo opisywał. Jednak w każdym wypadku są to wszystkie przywileje związane z funkcja oficera na statku, bezpłatne umundurowanie, pralnia, możliwość zwiedzenia najciekawszych zakątków świata bo do takich właśnie miejsc pływają te statki. Przywileje reprezentacyjne - np. obowiązkowe obiady w towarzystwie pasażerów - niektórzy lubią ale dla innych jest to raczej męczący obowiązek. W większości przypadków koszty przelotu na statek i powrotu do domu najczęściej ponosi armator. U wielu armatorów, po wymaganym okresie pracy na statku, istnieje również możliwość zaproszenia i bezpłatnego przebywania na statku najbliższej rodziny przez określony okres czasu ­ należy tylko opłacić dojazd na statek i powrót.

Jak nawiązać kontakt i rozpocząć prace na statku
Jest to stosunkowo proste. Jest wiele rożnych możliwości kontaktu poprzez pośredników zajmujących się zawodowo rekrutacją załóg, jak i zwracając się bezpośrednio do armatorów. Prostszy wydaje się kontakt bezpośredni. Pierwszą rzeczą jest w tym wypadku stworzenie listy adresowej armatorów. Lista taka, ze względu na ciągle zmieniające się nazwy armatorów i powstające nowe holdingi spółek żeglugowych, traci niestety swoją aktualność już po paru miesiącach. Ale nie ma żadnego problemu z jej aktualizacja. Wystarczy w jakiejkolwiek wyszukiwarce internetowej wpisać hasło „cruise" albo „cruise + ship" i w ciągu kilku sekund można mieć świeże adresy siedzib armatorów z całego świata. Następnym krokiem jest przygotowanie "application form" i "cv". Oba te dokumenty należy wysłać pod znalezione adresy i czekać na odpowiedź. Od części armatorów odpowiedzi nie nadchodzą nigdy, od innych przychodzą zawiadomienia, że zostaje się wpisanym na listę chętnych do zatrudnienia, a od innych, całkiem niespodziewanie (dlatego zawsze trzeba być gotowym do wyjazdu po wysłaniu swoich zgłoszeń) otrzymuje się telefon, że gdzieś w świecie lekarz potrzebny jest na statku już jutro. Odmowa przyjęcia takiej oferty równa się skreśleniu z możliwości zatrudnienia u danego armatora w przyszłości.
Podczas rozmowy telefonicznej odbywa się sprawdzian znajomości językowej oraz ustalenie szczegółów zatrudnienia. Rozmowy takie trwają czasami i 2 godziny ­ oczywiście na koszt armatora. Ze względu na możliwość nagłego otrzymania oferty pracy radzę wszystkim zainteresowanym mieć przygotowane następujące dokumenty: paszport (czasami jest potrzebna specjalna wiza USA, ale to już organizuje armator), dyplom ukończenia studiów z potwierdzonym tłumaczeniem na jezyk angielski, przetłumaczone na język angielski polskie prawo wykonywania zawodu (nie zawsze jest niezbędne), świadectwo specjalizacji ­ jeżeli się takie posiada (rzadko potrzebne), międzynarodową książeczkę szczepień z ważnym szczepieniem przeciw żółtej febrze (w wypadku, gdy statek pływa do takich rejonów w których jest ono wymagane ­ ważność 10 lat), wszelkiego typu zaświadczenia ze szkoleń i kursów podyplomowych (czasem się przydają). Niektórzy armatorzy wymagają także zawodowych książeczek żeglarskich, świadectw ukończenia specjalnych kursów dotyczących bezpieczeństwa żeglugi ­ ale najczęściej sami to już załatwiają.
 Z mojej osobistej obserwacji wynika, że niewielu lekarzy w Polsce  ma odwagę podjąć się takiej pracy. Oczywiście wszystkie początki są trudne, ale sadzę, że jeżeli warunki rodzinne nie stoją na przeszkodzie, to warto podjąć taki wysiłek. Na pewno opłaca się on finansowo, a i wyzwanie samodzielnej pracy jest ważnym zawodowym i życiowym doświadczeniem.
Oczywiście oprócz pracy na morzu można szukać innej ciekawej pracy poza granicami Polski. Bardzo może w tym pomóc internetowa inicjatywa uczestników naszej listy LEKARZE. Na nowej stronie 'Granty i praca za granicą' można znaleźć wiele linków do organizacji charytatywnych poszukujących fachowego personelu medycznego, zobaczyć jak pisze sie po angielsku zgloszenie i życiorys oraz kto, gdzie i kogo chce zatrudnić. Być może warto więc tam zaglądnąć.

Adresy biur pośrednictwa pracy na morzu
Największe (miedzynarodowe) to:
1/. BLUE SEAS INTERNATIONAL INC. att Crew Services, 550 South Park Rd. Suite 838.
HOLLYWOOD, FL 33021 (www.jobxchange.com)
2/. V- SHIPS: „L’Aique Marine", 24 Avenue de Fontvieille, P.O. Box 639,
M.C. 98013 MONACO, MONACO Cedex tel. (0-377) 91051010; fax 92059411
Krajowe:
1/. C&T MARINE CONSULTANTS Co LTD: ul. Graniczna 25, 81-626 Gdynia,
tel (0-58) 624 03 90, 624 49 08, fax 624 16 06
2/.  IMS MARINE POLSERVICE: Al. Stanów Zjednoczonych 51, 04-028 WARSZAWA tel (0-22) 813 22 51
 
 

Opracował na podstawie wypowiedzi uczestników listy LEKARZE - lek.Grzegorz Kurdziel
 

Lista dyskusyjna LEKARZE


Copyright(C): Lista dyskusyjna polskich i polonijnych lekarzy LEKARZE
Most recent revision Wednesday, March 31, 2000